czwartek, 1 maja 2014

Rozdział 7- Auslly- 2

... w kuchni, na metalowo- plastikowym wysokim krześle jak gdyby nigdy nic siedział sobie mój tata, ale nie to mnie najbardziej ździwiło. Po kuchni w celu przygotowywania posiłku krzątał się Austin, jego mama i co najważniejsze... Moja mama! Szybko się ocknęłam, bo stałam jak wryta i energicznie podbiegłam do niej by ją przytulić za ten czas co jej przy mnie nie było. Penny uśmiechnęła się słodko i odwzajemniła uścisk
-No już, już córeczko puść mnie, bo naleśniki się przypalą.- powiedziała swoim madczynym głosem, który zawsze mi towarzyszył podczas jej pobytu w domu i uśmiechnęła się od ucha do ucha. Czułam jak moje serce mięknie, ale też tańczy z radości. Dziwne uczucie, którego właśnie doświadczam. Wtuliłam się bardziej w moją rodzicielkę i oznajmiłam stanowczo:
-Nie, a naleśnikami niech się zajmie ten blondas co stoi koło ciebie.
-Nie ma sprawy. Naleśniki gotowe!- Krzyknął kucharzyna, który z niewiadomo jakiego powodu jest tu w kuchni z jego mamą i serwuje świąteczne naleśniki mojej mamy, które smakują nieziemsko. Może to dlatego, że uwielbia naleśniki tak jak ja, ale to napewno nie jest ten powód dla którego stał w kuchni podczas gdy ja jeszcze spałam. Nie wnikam. Pomysl mi się nawet podoba. Seksiak krzątający się po mojej kuchni niosący tackę naleśników jest jak American Dream, który właśnie się spełnił. Zostawiłam więc mamę, aby usiąść się koło blondyna i sporzyć naleśniki. Wzięłam pierwszego kęsa, delektowałam się smakiem i w 2 sekundy zjadłam resztę mojego naleśnika, który wg. jest o niebo lepszy od moich.
-Jezu jakie one dobre!!!- krzyknął nagle mój przyjaciel mając w buzi pomielone co najmniej trzy takie naleśniki. Wzięłam serwetkę i wytarłam mu rozmazaną czekoladę, która znajdowała się powyżej kącika jego ust.
-Dziękuję, ale sam bym się wylizał złotko.
-Coś czuję, że byś nawet nie poczuł, że masz tą czekoladę na twarzy.
-Może i masz racje, ale ta czekolada dodaje mi słodkości, a jak wiemy...
-Jestem taki słodki, że słodszy być nie mogę.- odparli wszyscy chórem na co Austin się się nieźle ździwił.
-Już wam to mówiłem?
-Nie poprostu sami to wywnioskowaliśmy z własnych obserwacji.- Ale ściema! Ja to hasło wczoraj słyszałam conajmniej 3 razy.
-Ty Dawson wcinaj tego naleśnika.
-Cicho Moon- W spokoju sporzyliśmy poranny posiłek przy okazji rozmawiając ze sobą. Między innymi o tym co robią tu Monnowie, o przyjeździe mamy, o wspólnie spędzonych świętach spędzonych w naszym domku i o niespodziance.
-No to powiem wam już co to za niespodzanka.- mama znacząco spojrzała przez uśmiech na tatę i powiedziała:
-Po pierwsze zostaję na stałe w Miami, a po drugi wraz z Lesterem postanowiliśmy odświerzyć naszą przysięgę małżeńską i jednocześnie oznajmić, że pobieramy się jeszcze raz!- Gdyby ktoś w tym momencie zrobiłby nam zdjęcie to bałabym się je obejrzeć. Szczęka do podłogi i oczy jak przerażeni bohaterowie znanych kreskówek. Z jednej strony przerażenie z niewiadomojakiego powody, a z drugiej ogromna radość prześzywająca moje świerzo wykąpane ciało z powodu, że moja rodzina wreszczie i znów będzie razem w jedności. Tego drugiego uczucia było stanowczo więcej, więc wstałam z krzesła i mocno przytuliłam moich rodziców.
-Allyson, czy ty, Patricja i Violetta będziecie moimi druhnami?
-Oczywiście mamo.
-No to ja też stawiam na młodość! Austin biorę ciebie, Deza i Leona, a co tam na starość trzeba trochę poszaleć!

Godzina 16.00
-Trish ta czerwona, czy ta druga?- Krzyczałam do psiapsóły, która siedziała w moim pokoju, aby pomóc mi wybrać strój na dzisiejszy występ. W rękach trzymałam dwie suknie i zastanawiałam się którą ubrać. Jedna była bordowa z cekinów, a druga zwykła czerwona, która swoją drogą byłą strasznie wygodna.
-A wolisz żeby Austinowi oczy wyleciały na twój widok, cze wolsz czuć się wygodnie.
-Bierzemy cekiny!
-Dobry wybór!
-Teraz tylko fryzura.
-Już się biorę mała.- Usiadłam przed lustrem w lazience i patrzyłam na zadawalające wyniki pracy Trish na moich włosach.


Godzina 17.00
Cała scenografia była już gotowa. Przy scenie znajdował się biały fortepian, na którym mieliśmy grać, a na nim 2 mikrofony. Scena była też biała, ale bardziej przystrojona różnymi świątecznymi dodatkami. Rozejrzałam się jeszcze dokładniej, aby zobaczyć jak jest cały klub przystrojony, aż moim wzrokiem spotkałam się z oczami Austina, który stał tuż przy mnie. Delikatnie ujął moją rękę i spytał się:
-Zaczynamy?
-Jestem gotowa.- Spojrzałam się jeszcze na widownie, a wsród niej zauwarzyłam rodzinę moją i blondyna oraz tłum innych ludzi. Trish i Dez też tam byli.
Duet wyszedł nam prze- świetnie! Przytuliliśmy się i podziękowaliśmy publiczności i udaliśmy się na piechotę do mojego domu na wigilię. Droga na początki mijała w dobraj ciszy, ale potem wszyscy gratulowali nam naszego występu. Grzecznie podziękowaliśmy i weszliśmy domojego domu. Tam wszyscy się przebrali w galowe stroje i udaliśmy się do pięknie przystrojonego stołu. Ja ubrałam czarną sukienkę, która od pasa w dół była ozdobiona srebrnymi cekinami i była dość zwiewna. Faceci byli ubrani w grnitury. Starsi panowie ubrani byli w czarne spodnie i marynarki oraz białe koszule i krawaty, ale Austin się wyróżniał. On założył biały gajerek, srebrną koszulę i białą muszkę.Wyglądał olśniewająco. Wszyscy złożyli sobie życzenia, spożyli posiłek i udali się po prezenty. Ja od rodziców dostałam nowe pianino do pokoju.To  był prezent o którym marzyłam od dawna. Blondyn zaciągnął mnie na korytaż gdzie wręczył mi mój prezent to była piękna złota bransoletka, którą odrazu założyłam i podziękowałam Austinowi buziakiem w policzek
-Zamknij oczy.
-Ok.- Udałam się do pokoju w celu znalezienia prezentu.Otwarłam szafę, przerzuciłam wszystkie cuchy na bok i patrze patrze nie ma. Po ciemku nic nie widać. No nic jade po omacku. Po chwili w ręcę poczyłam znajomą część. Znalazłam! Udałam się na dół i podeszłam do Austina
-Otwórz.- Zrobił to co kazałam. Dokładnie przyjrzał się prezentowi i mocno się ucieszył. Podarowałam mu nową, czarną gitarę e-akustyczną, o której marzył od dawna. On nic nie powiedział tylko mnie przytulił i już chciał mnie pocałować w policzek, ale spojrzał na sufit. Ja też tam zerknęłam,a moim oczom ukazała się jemioła. Jest!
-Stoimy pod jemiołą.- odparł z wielkim bananem na ustach.
-No wiesz zasady to zasady.- uśmiechnęłam sięszczerze, bo od dawna czekałam na ten moment i zaczęłam się przybliżać się do blondyna, aż w pewnym momencie, gry nasze twarze dzieliły tylko milimetry poczułam silny bul w klatce piersiowej, zrobiło mi się ciemno przed oczami, byłam strasznie słaba i po chwili już zemdlałam, ostatnie słowa, które usłyszałam to:
-Szybko cholera dzwońcie po karetkę! Ally zemdlała!!!
                                                               KONIEC CZĘŚCI DRUGIEJ.
                                                                                  ^_^
----------------------------------------------
Ponad 3 godziny pisania, 2 przerwy na zieloną herbatę, kilkadziesiąt przerw na zmianę piosenki na YouTube, burczenie w brzuchu, a rodział i tak do bani! Pozdrawiam Austy Lynch!

Rozdział 7- Auslly- 1

24 grudnia.Obudziły mnie słoneczne promienie, które lekko raziły moje zamknięte oczy padając na moją niedobudzoną twarz. Otworzyłam  powieki i ujrzałam przez okno w moim pokoju słońce symbolizujące ładną pogodę na dziś. Powolnie zeszłam z łóżka i udałam się do szafy po ubrania na ten dzień. Przy okazji spojrzałam na popielaty zegar znajdujący na mojej ścianie oraz wiszący obok niego kolorowy kalendaż. Jest godzina 9:56 dnia 24 grudnia.Dziś już są święta wyczekiwanie przez wszystkich oczekujących na prezent od tzw. Św. Mikołaja. Dla mnie święta to nie tylko prezenty( w 65% to chodzi  o prezenty :P), ale też rodzinna atmosfera przy wigilijnym stole, radość wszystkich, te piękne dekoracje na każdym kroku, smak przygotowanych potraw,  pocałunki zakochanych pod jemiołą i świąteczne piosenki, które cieszą ucho człowieka, gdy są puszczane w radiu. Za to można cenić święta. Z szafy wyciągnęłam bieliznę, krótkie jeansowe szorty, białe conversy ,  białą bokserkę i udałam się do łazienki by tam wziąśc prysznic, ubrać się, uczesać włosy i nałożyć sobie lekki makijaż. Po wyjściu z łazienki zeszłam po schodach na dół i udała się do kuchni w celu przygotowania śniadania sobie i tacie. Pomyślałam o moich ulubionych naleśnikach z czekoladą, które jak miałam 7 lat mama przygotowywała nam na świąteczne śniadanie. Ten zwyczaj pozostał, tylko, że teraz ja je robię. Weszłam do kuchni i widok, który tam zastałam mnie bradzo zdżiwił...


                                                  KONIEC CZĘŚCI PIERWSZEJ.

                                                                     CDN...

                                                                         ^_^

piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 6- Leonetta

23 grudnia
Violetta
Dzisiaj ja i mój kochany, przystojny i bardzo skromny chłopak nie spotykaliśmy się z Austinem i Ally, ponieważ ci mają ciekawsze sprawy na głowie. Pewnie cmokają się gdzieś pod kanalizacją, ale się nie przyznają. Cóż taki wiek.
-Kochanie…- zaczął lekko śpiącym głosem po południowej drzemce, którą godzinę temu odbyliśmy. Chłopak przekręcił się na bok, aby być oko w oko ze mną.
-Tak Leon?- odparłam słodkim głosem, żeby go lekko uwieść.
-Czy poszłabyś ze mną na randkę?
-Że w piżamie?- ironia, to coś czego często używam przy Leonie.
-Nawet nie wiesz jaka jesteś w  niej seksowna.- Odpowiedział zbliżając się do mnie powoli. Zatrzymałam go moim palcem, a ten się trochę zdziwił.
-Oczywiście. A gdzie?
-To niespodzianka.
-Oj Leoś no powiedz.- uklękłam na łóżku i zaczęłam walić go poduszką.
-Nie to ma być niespodzianka. Nie zachowuj się jak 5-letnie dziecko!
-Ja i 5 lat?!- popatrzyłam na Leona, a ten twierdząco pokiwał głową.-Oj dobrze. Za ile mam być gotowa?
-Za 2 godziny.
-Co!! Przecież ja nie zdążę!
-Już nie przesadzaj! Tak jak mówiłem możesz iść w piżamce, a najlepiej bez.- tym razem ja pokiwałam głową, ale negatywnie.- Dobra.- po chwili dodał szeptem.-  Ja nigdy nie zrozumiem dziewczyn.
-Haha, ale śmieszne, a teraz wyłaź z sypialni.
-Bo ja nie widziałem cię nago.
-A widziałeś?
-To ja lepiej wyjdę.
Tak jak powiedział tak zrobił. A ja jak burza wpadłam do łazienki i zaczęłam się szykować. Sam wybór stroju zajął  mi godzinę, a potem jeszcze godzina robienia fryzury i makijażu. Jednak po 2 dwóch godzinach byłam już gotowa. Gdy zeszłam na dół Leonowi szczęka opadła na dół.
-Pięknie wyglądasz kochanie. – Złapałam za końce sukienki i ukłoniłam się jak księżniczka.
-Dziękuje.-odpowiedziałam rumieniąc się. Tak często dostaje od niego komplementy, a za każdym razem się rumienię. Tak chyba działa szczera, prawdziwa miłość. Wyszliśmy z domu i poszliśmy do parku. Doszliśmy do fontanny, przy której pierwszy raz spotkaliśmy się z Austinem i Ally.
-Leon a kiedy otrzymam tą niespodziankę?
-Jeszcze chwilę musisz wytrzymać.
Szliśmy jakieś 30 minut. Jak to jest chwila to ja jestem Chuck Noriss. Ta chwila dłużyła się w nieskończoność. Rozglądnęłam się w jakiej lokalizacji się znajdujemy. Doszliśmy na piękną, zieloną łąkę całą w przeróżnych, kolorowych kwiatach. Położyliśmy się na trawie i oglądaliśmy zachód słońca. Było bardzo romantycznie. Z resztą każda randka z brunetem jest romantyczna. Trzeba przyznać, Leon się postarał.
-Violu a oto mój prezent.
Leon wyjął zza pleców granatowe opakowanie.
-Otwórz.- uśmiechnął się szczerze i podarował mi pudełeczko.
Jak kazał tak zrobiłam. W środku był wisiorek z literką L.
-Leoś to jest piękne. Nie musiałeś.
-Ale chciałem. Chciałem, żebyś zawsze o mnie pamiętała i miała mnie w sercu.
-Leon ciebie nie da się zapomnieć. Pamiętasz jak szliśmy w Buenos Aires w parku i przez ciebie dostałam gałęzią? Jeszcze mam ślad.
-Tak pamiętam.  
-Zawiesisz mi go?
-Oczywiście.- złapał wisiorek i delikatnie położył mi go na szyi i zapiął.
-Dziękuje. Idziemy do domu? Ciemno już.
-Tak chodźmy.- złapał mnie za rękę i powędrowaliśmy do domu, a że było już ciemno to błądziliśmy po nieznanym nam dotąd obszarze. Leon cały czas prowadził nie dając po sobie znaku, że zgubił drogę, ale przepraszam bardzo to czuć, że chodzi się cały czas w kółko.
-Leon przyznaj się. Zgubiłeś drogę?
-Może… Czekaj zadzwonię po Austina.- wyciągnął telefon z kieszeni i patrząc na jego ekran zrobił kwaśną minę.- Telefon mi padł. Może zadzwonimy z twojego?
-Nie wzięłam.
-No super….
Krążyliśmy jeszcze taj z 30 min. ,aż w końcu położyliśmy się na trawie, wtuliliśmy się w siebie i zasnęliśmy oczekując, że nadejdzie nowy słoneczny dzień.
---------------------------------------------------------------------------
Pozdro od Austy Lynch i Vilu Verdas!



Rozdział 5- Auslly

-Ally!
-Nie Austin.
-Ally słoneczko...
-Nie misiu.
-Ally no weź idź kup z nim te cholerne żelki!- Krzyknęła zdenerwowana Patricja, która słuchając z Dezem naszej kłótni o żelki nie wytrzymywała już psychicznie.
- Dobra, ale wiedz Austin, że kiedyś ta dupa ci pęknie.
- Jestem na to psychicznie przygotowany. Już nawet wiem jakby to wyglądało. Tyłek mi pęka, a zniego wyskakuje jednorożec biegnący po tęczowej ścieżce ze słodyczy.- mówiąc to patrzył się na mnie jak niepełnosprytny człowiek.
- No będzie ciekawie.- odpowiedziałam, pociągnęłam za kołnież i udałam się do budki ze słodyczami.

Chwilę pózniej...

-Austin przestań mlaskać!
-Kurde odczepcie się ode mnie ludzie!- Spojrzałam na Austina jednym z tych moich wzroków, który od razu go onieśmiela.- Dobrze, nie krzycz mamo...- Podziałało.
-Słuchajcie jako, że mamy spotkanie zespołu Ally i Austina...- Dez oczywiście musiał się wtrącić pytając się:
-Czemu nie Austina & Ally?- ciało Patrycji momentalnie się zagotowało. Zrobiła się czerwona i zaczęła atakować słownie rudego.
-Bo nie baranie walnięty w tą swoją rudą czuprynę!
-Nie krzycz złotko, bo sobie gardziołko zepsujesz.
-Oj uważaj, żebyś ty miał jeszcze gardziołko w całości.- Trzeba interweniować Trish nie zawsze robi to co mówi, ale co do okaleczania Deza zawsze stoi pierwsza w kolejce.
-Dobra spokój ludzie, bo się pozabijacie!
-O niczym innym nie marzę.
-Trish!
-Fine. Kontynując... Załatwiłam wam koncert. Musicie napisać świąteczny duet...
-Czekaj, co?!- powiedzieliśmy z Austinem w tym samym czasie, a ten, że miał full słodyczy w buzi wypluł wszystko na Deza, a on? Wziął i zjadał po jednym. Ochyda!
-Świąteczny duet. Co  wy chcieliście śpiewać 22 grudnia? Gorzkie żale?
-Którego grudnia?!
-W jakim wy świecie żyjecie?
-Sorki ja zatrzymałem się na dacie 27 września.
-Co wtedy było?
-Nic...
-Są ważniejsze sprawy. Kto wykonuje ten duet.
-Wy.
-My?
-Wy. 24 grudnia, klub na plaży.
-To my już pójdziemy.- Zabrałam Austina z krzesła, bo sam by nie wyszedł i poszliśmy do Soonic Booma, gdzie mielśmy zamiar pisać piosenkę.

Soonic Boom

-Co by tu zrobić? Przecież nie napiszemy jakiegoś banalnego tekstu.
- A może.
-Coś sugerujesz?


What's your favorite time of
year can you tell me
The one that never gets
here fast enough
Is it fall or spring a summer thing
Winter is my favorite time because


-Dobre.
Zapowiadała się długa, ale wesoła praca...


sobota, 15 marca 2014

Rozdział 4- Leonetta

Violetta
Gdy do pokoju wparował wuja, Olga i Ramallo to nie wiedziałam co mam zrobić. Chciało mi się bardzo śmiać no, bo przecież na stole w samych bokserkach i skarpetkach stał Leon, Austin i Ally ubrana, ale tańcząca z Austinem. Po chwili do domu brunetki wszedł jeszcze jakiś rudzielec z szatynką. Z tego co wiem to byli chyba Trish i Dez, którzy jak zobaczyli chłopaków  to mieli miny podobne do nich.
-To my może przyjdziemy kiedy indziej.- Powiedzieli kierując słowa do tancerzy na stole i wychodząc z domu. Austin nawet nie drgnął. Cały czas patrzył się na naszą rodzinkę jak rozdziawił papa.
-Hej Violu- przywitał się  Ramallo, który ledwo nie wybuchł wielkim śmiechem.
-Drogi Ramallo… Co wy tu teraz w tym momencie robicie?!
-Co Leona pokazać się boisz? Przecierz śpicie w jednym łóżku.- No tak teraz to wszyscy umieją wydawać chociażby dźwięki typu ,,Serio” i ,,Co?!”- A tak poza tym przyszliśmy sprawdzić jak się bawicie- nie mógł dokończyć, bo przerwała mu Ally.
-TO NIE ŁASKA PUKAĆ!!!!!!- wydarła się na nich.
- Przepraszam cię Ally, że tu mieszkam. A właściwie dlaczego ty, Austin i Leon tańczycie na stole? I czemu panowie ładni są w samych bokserkach i skarpetkach hmmm…?- spytał się Ally tata.
- Bo ciepło im się zrobiło.-Odparła Ally z ironią w głosie.- Po prostu oglądaliśmy film i chłopaków wkurzało to, że cały czas śliniłyśmy się na widok mężczyzn bez koszulki, a zwłaszcza Chaninga…- Mówiąc to z Ally jęknęłyśmy z rozkoszy wyobrażając sobie tych cudownych mężczyzn z gołymi klatami- i chłopcy troszeczkę się zdenerwowali- Ally nie mogła dokończyć bo przerwałam jej.
- TROSZECZKĘ?! Oni ze złości cali czerwoni byli!
-No to co!- krzyknął Leon i Austin-Więc jak mówiła Ally podenerwowaliśmy się, że to nie jest film odpowiedni dla dziewczyn, bo one za młode jeszcze są, więc wyłączyliśmy im ten film i sami... Jakby to powiedzieć..- powiedział Leon.
-Pokazaliście co tam chowacie?- spytał tata Ally ( Face plam- od Autorek)
- Dokładnie! Czekaj co?!- krzyknęli naraz.
- No dobrze, ale dlaczego ty Ally stoisz razem z nimi na tym stole?- spytała Olga
- Austin chciał mi pokazać jak tańczy się na tego typu imprezach.
- Na wieczorach panieńskich?- spytał się podirytowany, a za razem rozbawiony Lester.
-Oj czy wy musicie wszystko wiedzieć?!
- Nie. No to my już pójdziemy. Pa dziewczyny- rzuciła cała trójka naraz.
- A my to co nie widzialni- oburzyli się chłopcy.
- Racja! Pa słodkożercy! Aha i taka rada. Jak chcecie robić striptiz przed naszymi dziewczynkami to wtedy , gdy troche przypakujecie i nas nie będzie w domu.- wyszli lekko trzaskając drzwiami.Wg. mnie kalata Leona i Austina nie ma nic do zarzucenia.
Leon
Gdy tylko drzwi się zamknęły dziewczyny wpadły w niekontrolowany śmiech.
-Z czego się śmiejecie?- spytał mój kuzyn
-Z was!!!!!!
- Ale dlaczego z nas?!
-Szkoda, że nie widzieliście waszych min gdy drzwi się otworzyły!!- krzyknęły naraz
- Oh ale wam do śmiechu!- krzyknął blondas
-No właśnie Viola. Foch Forever na 5 minut.
-Oj Leoś nie gniewaj się.-powiedziała Viola i podeszła do mnie
-A co dostane w zamian?
-To- powiedziała po czym mnie pocałowała
-Awwww…
-No co?
-Zrobiliśmy wam zdjęcie.
-Pokaż- krzyknęła moja dziewczyna.
                                                   
                                 

 
-------------------------------------------------------------------------------
Rozdział skończony kłaniają się Austy Lynch i Vilu Verdas
 



piątek, 14 marca 2014

Rozdział 3- Auslly

Austin prowadził mnie właśnie pod rękę do parku, w którym mieliśmy się spotkać z tymi przygłupami, na których wpadliśmy. Bosh ci ludzie na początku nie chcą przyjść do nas, a teraz tułają nas wieczorem po jakimś parku. Austina znam..., ale nie mam pewności czy nie zaciągnie mnie gdzieś w krzaki i nie zgwałci.
Jak on się nawtrynia żelków to nigdy nie wiadomoco się może stać. Wracając do naszej sweet parki...
Chyba są już bardzo blisko, bo Austin tak macha tą jego ręką jakby słońca chciał dotknąć. W sumie to się mu nie dziwię Nawet jakbyś najbardziej chciał, to rodziny się nie wyprzesz.Podczas naszej "randki" z moim tatą Austy opowiedział mni ich wspólnie przeżyte chwile. Dla blondaska na 100 % były one bolesne, ale on wolał zgrywać bohatera i się do tego nie przyznawać. ,,O co mu kurde chodzi, że tak macha?!" No normalnie tak macha tą ręką i targa mną we wszystkie strony. Czyżby Leon miał coś słodkiego w łapie. Zerkijmy... Jedna dłoń trzyma Violettę, a druga... No tak! Jakiś zaklejacz dupy, do którego Austina ciągnie bardziej niż do niewiadomo jakiej sexi foczki.
-Cześć brachu!- przywitał się przybijając ,,Hi Five" ze swoim kuzynem.
-Cześć stary! Powiem tak... Odpieprz się, bo żelków i tak ci nie dam.- powiedział trzymając słodycze daleko od blondyna.
-Ej no! Nie widzieliśmy się tak dawno! Daj po znajomości chociaż jednego.- nadal targując się Austin próbował jedną reką odpychać ataki Leona, a drógą zabrać mu zaklejacze męskiej dupy. Ja też lubie żelki, ale nie w takich ilościach.
-Nie dam. Dam ci palec, a zerzresz mi całą rękę!
-Ja nie chcę ręki! Ja chcę żelki tumanie, baranie ty jeden!- O nie! Tu trzeba reagować i to już! Przywołałam Austina słodkim głosem,  a ten oczekując, że coś dostanie przyleciał tu w podskokach jak małe dziecko,gdy mama wraca ze sklepu. Tylko mamy mały problem, bo ja nie mam nic do niego... Myśl, myśl... Kurde myślenie jest trudne! Hmmm... Ide na spontan. Dałam mu szybkiego, klasycznego całusa w polik i tym gestem dałam mu do zrozumienia, że nic nie mam i nie ma na co liczyć. Jest plus! Austin się uśmiechnął i już nie atakował chłopaka stojącego przed nim. Punkt dla Ally, która  jest  bardzij słodsza od słodyczy! Jupi!
-Hej Vilu!
-Hej  Ally!- przywitała się Violetta tuląc mnie mocno do siebie.
-Vilu mam takie pytanko…
-Wal śmiało siostro.
-Po cholere nas tułacie o tej godzinie po parku?!- No, no widzę, że panience wesoło. Śmieje się jak jakaś niepełno sprytna.  Co ja takiego powiedziałam? -Po prostu mam obawy przed Austinem.
-A czemu?
-Nie ważne. Lepiej się nie dzielić takimi myślami, bo jeszcze zaczniesz bać się Leona. On też tak ma, że jak się nawcina słodyczy to odpala mu jak po wciągnięciu nie wiadomo jakiego koksu?
-Mówisz o amfa party? Ma.- odparła ze zrezygnowanym głosem. Nie dziwie się jej.  Ja też jestem załamana.
-To te geny.-  Chociaż czasami, CZASAMI  są plusy. Raz nawet jak oglądaliśmy film to ściągnął koszulkę i próbował naśladować tych seksiaków z telewizji.
 -Nie stójmy tak.  Zapraszam do mnie.- Violetta wzięła swojego boy’a  za rękę i szła obok nas. Z Austinem cały czas się śmialiśmy, bo to wyglądało jakby mama trzymała za rączkę swojego małego synka, który przewrócił się na placu zabaw i zdarł sobie kolanko. Nie będę mówić co się działo w drodze do domu. W pewnym momencie Austin zaczął topić  Leona  w krzakach. Naprawdę.  Austin potrafi. W każdym razie doszliśmy do domu w jednym kawałku. Na szczęście. No i jak wiadomo wielkie przywitanie przez mojego ojca tej naszej zakochanej parki, bo bez tego by się nie udało przejść do salonu. Jestem na tyle dobra, że wślizgnęłam się do salonu, zaglądnęłam do pewnej skrytki na moje filmy i znalazłam ten film, którego lepiej nie oglądać z moim tatą. Pytacie się jaki? Nie jestem fanką horrorów, więc kupiłam film obyczajowy. Magic Mike  z Chaningiem Tatumem. To jest film, który powinna mieć każda kobieta. Seksiaśna klata Chaninaga zawsze wprowadzała mnie w stan osłupienia i ślinotoku. Wróciłam do rodziny i zaprosiłam wszystkich do salonu. Wszystkich oprócz mojego taty. Wepchnęłam  mu jabłko do buzi, wypchnęłam za drzwi i dałam mu  do zrozumienia, że ma iść odwiedzić Olgę i Ramallo, bo dawno u nich nie był.  Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam  do bandy dzieciaków siedzących na kanapie w moim salonie.
-Oglądamy film?
-Oczywiście!- odparli wszyscy zadowoleni. Austina już pędziło do mojej skrytki na moje filmy, ale dałam mu delikatnie do zrozumienia, że film już jest wybrany. On jako jedyny wiedział gdzie mam skrytkę.  Odpaliłam wszystko tak jak trzeba i zasiadłam koło blondyna na kanapie. Chciałam koło Violetty, ale ta siedziała na kolanach u Verdasa.
45 minut później…

Z moich obserwacji wynika, że nasi kochani chłopcy gotują się na widok tego filmu. Austin kiwnął głową do Leona, a on wstał i wyłączył nam telewizor. Zabije go! Osobiście razem z Vilu dopilnuję, aby ginął w męczarniach.
-Koniec tego orgazmu dziewczyny. Czas na prawdziwych mężczyzn. – Powiedział Austin włączając muzykę. Na początku nie wiedziałam o co mu chodzi, ale jak zobaczyłam go na stole z Verdasem ściągających koszulki wszystko było już jasne jak słońce. Po krótkiej chwili stali w samych gaciach i skarpetkach. Nie powiem zgrabnie im to poszło. Z Violettą bawiłyśmy się jak nigdy. Było na co popatrzeć. Leon to miał klatę, ale Austin to po prostu… Brak słów. On chyba nie wychodzi z siłowni. Blondas zaciągnął mnie na stół i tańczył przede mną do momentu, gdy do salonu wszedł mój tata z ciocią i wójkiem.
-Co ty tu robisz?
-Chyba mieszkam.
-No tak…

wtorek, 4 marca 2014

Rozdział 2- Leonetta

Violetta
Gdy zaszliśmy razem z Leonem do domu od razu Olga ,,rzuciła’’ się na mnie. Można powiedzieć, że uwiesiła się na mnie jak na choincę, którą ubiera się co roku na święta.
- Oj moja mała kruszynka w końcu do mnie przyjechała. I Violu jak tam Angie? Co u taty? Jak twój związek z Leónem? Jesteś głodna? Jak chcesz to ci coś ugotuje. To jak?
- Hej Olgo. Z Angie wszystko dobrze. U taty też. A mój związek jest po prostu SUPER! Olg…-
Nie zdążyłam dokończyć, bo odezwał się León, który nie został jeszcze nagrodzony za swoją obecność tutaj.
-Ekhem Olgo, Violu ja też tu jestem!
-Tak Leon wiem że tu jesteś i bardzo się z tego cieszę.-odparłam poczym bardzo namiętnie go pocałowałam.-A teraz już nie gadaj tylko noś walizki.  Olgo zgadnij kogo spotkaliśmy!
-Hmmm… Ma…, nie, a może…, nie on też nie. Oj Violu proooooszę powiedz mi, bo nie jestem zbyt dobra w tego typu zagadkach.
-A wie pani co to za zagadka: dwie kulki i armat…- nie mógł dokończyć, bo mój wzrok mówił sam za siebie. Dokończysz- nie żyjesz. Leonek chyba zrozumiał o co biega, bo ‘’podwinął ogonek’’ i zamknął ten jego słodki pysio, a ja dokończyłam.
- Spotkaliśmy Ally i AUSTINA MOONA!!!!
- Nie żartuj!
- Nie żartuje.  Austin Moon to kuzyn mojego kochanego,  najlepszego i czasami nie umiejącego zamilknąć chłopaka  LEONA.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!-  wydarła się na cały dom Olga
Wtedy z kuchni wyparował Ramallo z dwoma patelniami w ręce i z pokrywką od garnka na głowie.
- Co tu się dzieje?!- krzyknął zdezorientowany.
-Niemcy strzelają!- Odpowiedział Leon na pytanie Ramallo.
Razem z Leonem opowiedzieliśmy mu całą historię.
-Nie wierzę!- powiedział Ramallo.
- TO UWIERZ!!!!!!!!!!!!!!- krzyknęliśmy całą trójką.
- No dobrze Violu chodź zaprowadzę ciebie i Leona do waszej sypialni.
Naszej sypialni???? Uhhh gdyby tylko tata to widział to Leoś już nigdy nie mógłby być ojcem.
Wdrapaliśmy po schodach, a gdy weszliśmy  mi i Leonowi  zaparło  dech w piersiach.
-Jej- tylko to byłam w stanie wypowiedzieć.
- Tak Violu masz rację. Olgo, Ramallo tu jest SUPER.- powiedział Leon przykuty wzrokiem do naszego jednego, 2-osobowego łóżka.

Leon
Violka ma racje. Tutaj jest super. Teraz tylko trzeba się wypakować. Jestem ciekawy jak Viola pomieści się w tych szafach? Ona wzięła chyba z 4 walizki!
-Violu! Leon! Tutaj się nie wypakowujcie chodźcie do garderoby.- powiedziała Olga, Viola zaczęła się cieszyć jak głupia, a ona nie jest głupia, tylko mądra na swój sposób i tak jak Olga powiedziała, tak zrobiliśmy.

Violetta
Gdy Olga powiedziała, że ubrania będą w garderobie bardzo się ucieszyłam, ponieważ w tych szafkach co tam były w życiu bym się nie zmieściła. W tych szafeczkach to ja mogę potrzymać tylko kosmetyki. Właśnie dostałam sms-a. Ciekawe od kogo? Spojrzałam na wyświetlacz i zauważyłam zdjęcie Fran.
Hej Vilu jak tam w Miami?
Od razu odpisałam:
Jest super! Okazało się, że nasz idol Austin Moon jest kuzynem Leona :D.
 Znowu Fran:
O zazdroszczę. To papa całuski :*
-Leon co powiesz na to aby spotkać się z Austinem i Ally?
- To świetny pomysł. Napisz do Ally czy jej i Austinowi pasuje.
-Okej.
Napisałam do swojej kuzynki czy im pasuje. Ona odpisała że tak i mamy spotkać się za godzinę w  parku przy fontannie, czyli tam gdzie ostatnio. Już nie mogę się doczekać. 


----------------------------------------------------------------------------
Jup! Rozdział 2, kłaniają się Austy Lynch i Wercia (Glonojad) :*