piątek, 25 kwietnia 2014

Rozdział 6- Leonetta

23 grudnia
Violetta
Dzisiaj ja i mój kochany, przystojny i bardzo skromny chłopak nie spotykaliśmy się z Austinem i Ally, ponieważ ci mają ciekawsze sprawy na głowie. Pewnie cmokają się gdzieś pod kanalizacją, ale się nie przyznają. Cóż taki wiek.
-Kochanie…- zaczął lekko śpiącym głosem po południowej drzemce, którą godzinę temu odbyliśmy. Chłopak przekręcił się na bok, aby być oko w oko ze mną.
-Tak Leon?- odparłam słodkim głosem, żeby go lekko uwieść.
-Czy poszłabyś ze mną na randkę?
-Że w piżamie?- ironia, to coś czego często używam przy Leonie.
-Nawet nie wiesz jaka jesteś w  niej seksowna.- Odpowiedział zbliżając się do mnie powoli. Zatrzymałam go moim palcem, a ten się trochę zdziwił.
-Oczywiście. A gdzie?
-To niespodzianka.
-Oj Leoś no powiedz.- uklękłam na łóżku i zaczęłam walić go poduszką.
-Nie to ma być niespodzianka. Nie zachowuj się jak 5-letnie dziecko!
-Ja i 5 lat?!- popatrzyłam na Leona, a ten twierdząco pokiwał głową.-Oj dobrze. Za ile mam być gotowa?
-Za 2 godziny.
-Co!! Przecież ja nie zdążę!
-Już nie przesadzaj! Tak jak mówiłem możesz iść w piżamce, a najlepiej bez.- tym razem ja pokiwałam głową, ale negatywnie.- Dobra.- po chwili dodał szeptem.-  Ja nigdy nie zrozumiem dziewczyn.
-Haha, ale śmieszne, a teraz wyłaź z sypialni.
-Bo ja nie widziałem cię nago.
-A widziałeś?
-To ja lepiej wyjdę.
Tak jak powiedział tak zrobił. A ja jak burza wpadłam do łazienki i zaczęłam się szykować. Sam wybór stroju zajął  mi godzinę, a potem jeszcze godzina robienia fryzury i makijażu. Jednak po 2 dwóch godzinach byłam już gotowa. Gdy zeszłam na dół Leonowi szczęka opadła na dół.
-Pięknie wyglądasz kochanie. – Złapałam za końce sukienki i ukłoniłam się jak księżniczka.
-Dziękuje.-odpowiedziałam rumieniąc się. Tak często dostaje od niego komplementy, a za każdym razem się rumienię. Tak chyba działa szczera, prawdziwa miłość. Wyszliśmy z domu i poszliśmy do parku. Doszliśmy do fontanny, przy której pierwszy raz spotkaliśmy się z Austinem i Ally.
-Leon a kiedy otrzymam tą niespodziankę?
-Jeszcze chwilę musisz wytrzymać.
Szliśmy jakieś 30 minut. Jak to jest chwila to ja jestem Chuck Noriss. Ta chwila dłużyła się w nieskończoność. Rozglądnęłam się w jakiej lokalizacji się znajdujemy. Doszliśmy na piękną, zieloną łąkę całą w przeróżnych, kolorowych kwiatach. Położyliśmy się na trawie i oglądaliśmy zachód słońca. Było bardzo romantycznie. Z resztą każda randka z brunetem jest romantyczna. Trzeba przyznać, Leon się postarał.
-Violu a oto mój prezent.
Leon wyjął zza pleców granatowe opakowanie.
-Otwórz.- uśmiechnął się szczerze i podarował mi pudełeczko.
Jak kazał tak zrobiłam. W środku był wisiorek z literką L.
-Leoś to jest piękne. Nie musiałeś.
-Ale chciałem. Chciałem, żebyś zawsze o mnie pamiętała i miała mnie w sercu.
-Leon ciebie nie da się zapomnieć. Pamiętasz jak szliśmy w Buenos Aires w parku i przez ciebie dostałam gałęzią? Jeszcze mam ślad.
-Tak pamiętam.  
-Zawiesisz mi go?
-Oczywiście.- złapał wisiorek i delikatnie położył mi go na szyi i zapiął.
-Dziękuje. Idziemy do domu? Ciemno już.
-Tak chodźmy.- złapał mnie za rękę i powędrowaliśmy do domu, a że było już ciemno to błądziliśmy po nieznanym nam dotąd obszarze. Leon cały czas prowadził nie dając po sobie znaku, że zgubił drogę, ale przepraszam bardzo to czuć, że chodzi się cały czas w kółko.
-Leon przyznaj się. Zgubiłeś drogę?
-Może… Czekaj zadzwonię po Austina.- wyciągnął telefon z kieszeni i patrząc na jego ekran zrobił kwaśną minę.- Telefon mi padł. Może zadzwonimy z twojego?
-Nie wzięłam.
-No super….
Krążyliśmy jeszcze taj z 30 min. ,aż w końcu położyliśmy się na trawie, wtuliliśmy się w siebie i zasnęliśmy oczekując, że nadejdzie nowy słoneczny dzień.
---------------------------------------------------------------------------
Pozdro od Austy Lynch i Vilu Verdas!



Rozdział 5- Auslly

-Ally!
-Nie Austin.
-Ally słoneczko...
-Nie misiu.
-Ally no weź idź kup z nim te cholerne żelki!- Krzyknęła zdenerwowana Patricja, która słuchając z Dezem naszej kłótni o żelki nie wytrzymywała już psychicznie.
- Dobra, ale wiedz Austin, że kiedyś ta dupa ci pęknie.
- Jestem na to psychicznie przygotowany. Już nawet wiem jakby to wyglądało. Tyłek mi pęka, a zniego wyskakuje jednorożec biegnący po tęczowej ścieżce ze słodyczy.- mówiąc to patrzył się na mnie jak niepełnosprytny człowiek.
- No będzie ciekawie.- odpowiedziałam, pociągnęłam za kołnież i udałam się do budki ze słodyczami.

Chwilę pózniej...

-Austin przestań mlaskać!
-Kurde odczepcie się ode mnie ludzie!- Spojrzałam na Austina jednym z tych moich wzroków, który od razu go onieśmiela.- Dobrze, nie krzycz mamo...- Podziałało.
-Słuchajcie jako, że mamy spotkanie zespołu Ally i Austina...- Dez oczywiście musiał się wtrącić pytając się:
-Czemu nie Austina & Ally?- ciało Patrycji momentalnie się zagotowało. Zrobiła się czerwona i zaczęła atakować słownie rudego.
-Bo nie baranie walnięty w tą swoją rudą czuprynę!
-Nie krzycz złotko, bo sobie gardziołko zepsujesz.
-Oj uważaj, żebyś ty miał jeszcze gardziołko w całości.- Trzeba interweniować Trish nie zawsze robi to co mówi, ale co do okaleczania Deza zawsze stoi pierwsza w kolejce.
-Dobra spokój ludzie, bo się pozabijacie!
-O niczym innym nie marzę.
-Trish!
-Fine. Kontynując... Załatwiłam wam koncert. Musicie napisać świąteczny duet...
-Czekaj, co?!- powiedzieliśmy z Austinem w tym samym czasie, a ten, że miał full słodyczy w buzi wypluł wszystko na Deza, a on? Wziął i zjadał po jednym. Ochyda!
-Świąteczny duet. Co  wy chcieliście śpiewać 22 grudnia? Gorzkie żale?
-Którego grudnia?!
-W jakim wy świecie żyjecie?
-Sorki ja zatrzymałem się na dacie 27 września.
-Co wtedy było?
-Nic...
-Są ważniejsze sprawy. Kto wykonuje ten duet.
-Wy.
-My?
-Wy. 24 grudnia, klub na plaży.
-To my już pójdziemy.- Zabrałam Austina z krzesła, bo sam by nie wyszedł i poszliśmy do Soonic Booma, gdzie mielśmy zamiar pisać piosenkę.

Soonic Boom

-Co by tu zrobić? Przecież nie napiszemy jakiegoś banalnego tekstu.
- A może.
-Coś sugerujesz?


What's your favorite time of
year can you tell me
The one that never gets
here fast enough
Is it fall or spring a summer thing
Winter is my favorite time because


-Dobre.
Zapowiadała się długa, ale wesoła praca...


sobota, 15 marca 2014

Rozdział 4- Leonetta

Violetta
Gdy do pokoju wparował wuja, Olga i Ramallo to nie wiedziałam co mam zrobić. Chciało mi się bardzo śmiać no, bo przecież na stole w samych bokserkach i skarpetkach stał Leon, Austin i Ally ubrana, ale tańcząca z Austinem. Po chwili do domu brunetki wszedł jeszcze jakiś rudzielec z szatynką. Z tego co wiem to byli chyba Trish i Dez, którzy jak zobaczyli chłopaków  to mieli miny podobne do nich.
-To my może przyjdziemy kiedy indziej.- Powiedzieli kierując słowa do tancerzy na stole i wychodząc z domu. Austin nawet nie drgnął. Cały czas patrzył się na naszą rodzinkę jak rozdziawił papa.
-Hej Violu- przywitał się  Ramallo, który ledwo nie wybuchł wielkim śmiechem.
-Drogi Ramallo… Co wy tu teraz w tym momencie robicie?!
-Co Leona pokazać się boisz? Przecierz śpicie w jednym łóżku.- No tak teraz to wszyscy umieją wydawać chociażby dźwięki typu ,,Serio” i ,,Co?!”- A tak poza tym przyszliśmy sprawdzić jak się bawicie- nie mógł dokończyć, bo przerwała mu Ally.
-TO NIE ŁASKA PUKAĆ!!!!!!- wydarła się na nich.
- Przepraszam cię Ally, że tu mieszkam. A właściwie dlaczego ty, Austin i Leon tańczycie na stole? I czemu panowie ładni są w samych bokserkach i skarpetkach hmmm…?- spytał się Ally tata.
- Bo ciepło im się zrobiło.-Odparła Ally z ironią w głosie.- Po prostu oglądaliśmy film i chłopaków wkurzało to, że cały czas śliniłyśmy się na widok mężczyzn bez koszulki, a zwłaszcza Chaninga…- Mówiąc to z Ally jęknęłyśmy z rozkoszy wyobrażając sobie tych cudownych mężczyzn z gołymi klatami- i chłopcy troszeczkę się zdenerwowali- Ally nie mogła dokończyć bo przerwałam jej.
- TROSZECZKĘ?! Oni ze złości cali czerwoni byli!
-No to co!- krzyknął Leon i Austin-Więc jak mówiła Ally podenerwowaliśmy się, że to nie jest film odpowiedni dla dziewczyn, bo one za młode jeszcze są, więc wyłączyliśmy im ten film i sami... Jakby to powiedzieć..- powiedział Leon.
-Pokazaliście co tam chowacie?- spytał tata Ally ( Face plam- od Autorek)
- Dokładnie! Czekaj co?!- krzyknęli naraz.
- No dobrze, ale dlaczego ty Ally stoisz razem z nimi na tym stole?- spytała Olga
- Austin chciał mi pokazać jak tańczy się na tego typu imprezach.
- Na wieczorach panieńskich?- spytał się podirytowany, a za razem rozbawiony Lester.
-Oj czy wy musicie wszystko wiedzieć?!
- Nie. No to my już pójdziemy. Pa dziewczyny- rzuciła cała trójka naraz.
- A my to co nie widzialni- oburzyli się chłopcy.
- Racja! Pa słodkożercy! Aha i taka rada. Jak chcecie robić striptiz przed naszymi dziewczynkami to wtedy , gdy troche przypakujecie i nas nie będzie w domu.- wyszli lekko trzaskając drzwiami.Wg. mnie kalata Leona i Austina nie ma nic do zarzucenia.
Leon
Gdy tylko drzwi się zamknęły dziewczyny wpadły w niekontrolowany śmiech.
-Z czego się śmiejecie?- spytał mój kuzyn
-Z was!!!!!!
- Ale dlaczego z nas?!
-Szkoda, że nie widzieliście waszych min gdy drzwi się otworzyły!!- krzyknęły naraz
- Oh ale wam do śmiechu!- krzyknął blondas
-No właśnie Viola. Foch Forever na 5 minut.
-Oj Leoś nie gniewaj się.-powiedziała Viola i podeszła do mnie
-A co dostane w zamian?
-To- powiedziała po czym mnie pocałowała
-Awwww…
-No co?
-Zrobiliśmy wam zdjęcie.
-Pokaż- krzyknęła moja dziewczyna.
                                                   
                                 

 
-------------------------------------------------------------------------------
Rozdział skończony kłaniają się Austy Lynch i Vilu Verdas
 



piątek, 14 marca 2014

Rozdział 3- Auslly

Austin prowadził mnie właśnie pod rękę do parku, w którym mieliśmy się spotkać z tymi przygłupami, na których wpadliśmy. Bosh ci ludzie na początku nie chcą przyjść do nas, a teraz tułają nas wieczorem po jakimś parku. Austina znam..., ale nie mam pewności czy nie zaciągnie mnie gdzieś w krzaki i nie zgwałci.
Jak on się nawtrynia żelków to nigdy nie wiadomoco się może stać. Wracając do naszej sweet parki...
Chyba są już bardzo blisko, bo Austin tak macha tą jego ręką jakby słońca chciał dotknąć. W sumie to się mu nie dziwię Nawet jakbyś najbardziej chciał, to rodziny się nie wyprzesz.Podczas naszej "randki" z moim tatą Austy opowiedział mni ich wspólnie przeżyte chwile. Dla blondaska na 100 % były one bolesne, ale on wolał zgrywać bohatera i się do tego nie przyznawać. ,,O co mu kurde chodzi, że tak macha?!" No normalnie tak macha tą ręką i targa mną we wszystkie strony. Czyżby Leon miał coś słodkiego w łapie. Zerkijmy... Jedna dłoń trzyma Violettę, a druga... No tak! Jakiś zaklejacz dupy, do którego Austina ciągnie bardziej niż do niewiadomo jakiej sexi foczki.
-Cześć brachu!- przywitał się przybijając ,,Hi Five" ze swoim kuzynem.
-Cześć stary! Powiem tak... Odpieprz się, bo żelków i tak ci nie dam.- powiedział trzymając słodycze daleko od blondyna.
-Ej no! Nie widzieliśmy się tak dawno! Daj po znajomości chociaż jednego.- nadal targując się Austin próbował jedną reką odpychać ataki Leona, a drógą zabrać mu zaklejacze męskiej dupy. Ja też lubie żelki, ale nie w takich ilościach.
-Nie dam. Dam ci palec, a zerzresz mi całą rękę!
-Ja nie chcę ręki! Ja chcę żelki tumanie, baranie ty jeden!- O nie! Tu trzeba reagować i to już! Przywołałam Austina słodkim głosem,  a ten oczekując, że coś dostanie przyleciał tu w podskokach jak małe dziecko,gdy mama wraca ze sklepu. Tylko mamy mały problem, bo ja nie mam nic do niego... Myśl, myśl... Kurde myślenie jest trudne! Hmmm... Ide na spontan. Dałam mu szybkiego, klasycznego całusa w polik i tym gestem dałam mu do zrozumienia, że nic nie mam i nie ma na co liczyć. Jest plus! Austin się uśmiechnął i już nie atakował chłopaka stojącego przed nim. Punkt dla Ally, która  jest  bardzij słodsza od słodyczy! Jupi!
-Hej Vilu!
-Hej  Ally!- przywitała się Violetta tuląc mnie mocno do siebie.
-Vilu mam takie pytanko…
-Wal śmiało siostro.
-Po cholere nas tułacie o tej godzinie po parku?!- No, no widzę, że panience wesoło. Śmieje się jak jakaś niepełno sprytna.  Co ja takiego powiedziałam? -Po prostu mam obawy przed Austinem.
-A czemu?
-Nie ważne. Lepiej się nie dzielić takimi myślami, bo jeszcze zaczniesz bać się Leona. On też tak ma, że jak się nawcina słodyczy to odpala mu jak po wciągnięciu nie wiadomo jakiego koksu?
-Mówisz o amfa party? Ma.- odparła ze zrezygnowanym głosem. Nie dziwie się jej.  Ja też jestem załamana.
-To te geny.-  Chociaż czasami, CZASAMI  są plusy. Raz nawet jak oglądaliśmy film to ściągnął koszulkę i próbował naśladować tych seksiaków z telewizji.
 -Nie stójmy tak.  Zapraszam do mnie.- Violetta wzięła swojego boy’a  za rękę i szła obok nas. Z Austinem cały czas się śmialiśmy, bo to wyglądało jakby mama trzymała za rączkę swojego małego synka, który przewrócił się na placu zabaw i zdarł sobie kolanko. Nie będę mówić co się działo w drodze do domu. W pewnym momencie Austin zaczął topić  Leona  w krzakach. Naprawdę.  Austin potrafi. W każdym razie doszliśmy do domu w jednym kawałku. Na szczęście. No i jak wiadomo wielkie przywitanie przez mojego ojca tej naszej zakochanej parki, bo bez tego by się nie udało przejść do salonu. Jestem na tyle dobra, że wślizgnęłam się do salonu, zaglądnęłam do pewnej skrytki na moje filmy i znalazłam ten film, którego lepiej nie oglądać z moim tatą. Pytacie się jaki? Nie jestem fanką horrorów, więc kupiłam film obyczajowy. Magic Mike  z Chaningiem Tatumem. To jest film, który powinna mieć każda kobieta. Seksiaśna klata Chaninaga zawsze wprowadzała mnie w stan osłupienia i ślinotoku. Wróciłam do rodziny i zaprosiłam wszystkich do salonu. Wszystkich oprócz mojego taty. Wepchnęłam  mu jabłko do buzi, wypchnęłam za drzwi i dałam mu  do zrozumienia, że ma iść odwiedzić Olgę i Ramallo, bo dawno u nich nie był.  Zamknęłam drzwi na klucz i poszłam  do bandy dzieciaków siedzących na kanapie w moim salonie.
-Oglądamy film?
-Oczywiście!- odparli wszyscy zadowoleni. Austina już pędziło do mojej skrytki na moje filmy, ale dałam mu delikatnie do zrozumienia, że film już jest wybrany. On jako jedyny wiedział gdzie mam skrytkę.  Odpaliłam wszystko tak jak trzeba i zasiadłam koło blondyna na kanapie. Chciałam koło Violetty, ale ta siedziała na kolanach u Verdasa.
45 minut później…

Z moich obserwacji wynika, że nasi kochani chłopcy gotują się na widok tego filmu. Austin kiwnął głową do Leona, a on wstał i wyłączył nam telewizor. Zabije go! Osobiście razem z Vilu dopilnuję, aby ginął w męczarniach.
-Koniec tego orgazmu dziewczyny. Czas na prawdziwych mężczyzn. – Powiedział Austin włączając muzykę. Na początku nie wiedziałam o co mu chodzi, ale jak zobaczyłam go na stole z Verdasem ściągających koszulki wszystko było już jasne jak słońce. Po krótkiej chwili stali w samych gaciach i skarpetkach. Nie powiem zgrabnie im to poszło. Z Violettą bawiłyśmy się jak nigdy. Było na co popatrzeć. Leon to miał klatę, ale Austin to po prostu… Brak słów. On chyba nie wychodzi z siłowni. Blondas zaciągnął mnie na stół i tańczył przede mną do momentu, gdy do salonu wszedł mój tata z ciocią i wójkiem.
-Co ty tu robisz?
-Chyba mieszkam.
-No tak…

wtorek, 4 marca 2014

Rozdział 2- Leonetta

Violetta
Gdy zaszliśmy razem z Leonem do domu od razu Olga ,,rzuciła’’ się na mnie. Można powiedzieć, że uwiesiła się na mnie jak na choincę, którą ubiera się co roku na święta.
- Oj moja mała kruszynka w końcu do mnie przyjechała. I Violu jak tam Angie? Co u taty? Jak twój związek z Leónem? Jesteś głodna? Jak chcesz to ci coś ugotuje. To jak?
- Hej Olgo. Z Angie wszystko dobrze. U taty też. A mój związek jest po prostu SUPER! Olg…-
Nie zdążyłam dokończyć, bo odezwał się León, który nie został jeszcze nagrodzony za swoją obecność tutaj.
-Ekhem Olgo, Violu ja też tu jestem!
-Tak Leon wiem że tu jesteś i bardzo się z tego cieszę.-odparłam poczym bardzo namiętnie go pocałowałam.-A teraz już nie gadaj tylko noś walizki.  Olgo zgadnij kogo spotkaliśmy!
-Hmmm… Ma…, nie, a może…, nie on też nie. Oj Violu proooooszę powiedz mi, bo nie jestem zbyt dobra w tego typu zagadkach.
-A wie pani co to za zagadka: dwie kulki i armat…- nie mógł dokończyć, bo mój wzrok mówił sam za siebie. Dokończysz- nie żyjesz. Leonek chyba zrozumiał o co biega, bo ‘’podwinął ogonek’’ i zamknął ten jego słodki pysio, a ja dokończyłam.
- Spotkaliśmy Ally i AUSTINA MOONA!!!!
- Nie żartuj!
- Nie żartuje.  Austin Moon to kuzyn mojego kochanego,  najlepszego i czasami nie umiejącego zamilknąć chłopaka  LEONA.
- AAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!-  wydarła się na cały dom Olga
Wtedy z kuchni wyparował Ramallo z dwoma patelniami w ręce i z pokrywką od garnka na głowie.
- Co tu się dzieje?!- krzyknął zdezorientowany.
-Niemcy strzelają!- Odpowiedział Leon na pytanie Ramallo.
Razem z Leonem opowiedzieliśmy mu całą historię.
-Nie wierzę!- powiedział Ramallo.
- TO UWIERZ!!!!!!!!!!!!!!- krzyknęliśmy całą trójką.
- No dobrze Violu chodź zaprowadzę ciebie i Leona do waszej sypialni.
Naszej sypialni???? Uhhh gdyby tylko tata to widział to Leoś już nigdy nie mógłby być ojcem.
Wdrapaliśmy po schodach, a gdy weszliśmy  mi i Leonowi  zaparło  dech w piersiach.
-Jej- tylko to byłam w stanie wypowiedzieć.
- Tak Violu masz rację. Olgo, Ramallo tu jest SUPER.- powiedział Leon przykuty wzrokiem do naszego jednego, 2-osobowego łóżka.

Leon
Violka ma racje. Tutaj jest super. Teraz tylko trzeba się wypakować. Jestem ciekawy jak Viola pomieści się w tych szafach? Ona wzięła chyba z 4 walizki!
-Violu! Leon! Tutaj się nie wypakowujcie chodźcie do garderoby.- powiedziała Olga, Viola zaczęła się cieszyć jak głupia, a ona nie jest głupia, tylko mądra na swój sposób i tak jak Olga powiedziała, tak zrobiliśmy.

Violetta
Gdy Olga powiedziała, że ubrania będą w garderobie bardzo się ucieszyłam, ponieważ w tych szafkach co tam były w życiu bym się nie zmieściła. W tych szafeczkach to ja mogę potrzymać tylko kosmetyki. Właśnie dostałam sms-a. Ciekawe od kogo? Spojrzałam na wyświetlacz i zauważyłam zdjęcie Fran.
Hej Vilu jak tam w Miami?
Od razu odpisałam:
Jest super! Okazało się, że nasz idol Austin Moon jest kuzynem Leona :D.
 Znowu Fran:
O zazdroszczę. To papa całuski :*
-Leon co powiesz na to aby spotkać się z Austinem i Ally?
- To świetny pomysł. Napisz do Ally czy jej i Austinowi pasuje.
-Okej.
Napisałam do swojej kuzynki czy im pasuje. Ona odpisała że tak i mamy spotkać się za godzinę w  parku przy fontannie, czyli tam gdzie ostatnio. Już nie mogę się doczekać. 


----------------------------------------------------------------------------
Jup! Rozdział 2, kłaniają się Austy Lynch i Wercia (Glonojad) :*





piątek, 28 lutego 2014

Rozdział 1- Auslly

-Skąd wy się znacie?!- Zapytała się lekko podirytowana tą całą nagłą sytuacją Violetta, gdy Leon podnosił ją z ziemi.
-Ten blondas co przed tobą stoi to Austin, mój kuzyn.- Odpowiedział na pytanie jego dziewczyny Leon wskazując na Austina, który właśnie podniósł nadal oszołomioną Ally z ziemi.
-A wy skąd się znacie?- blondyn skierował te słowa go brunetki stojącej obok niego.
-Violetta jest moją kuzynką i...- zaczęła mówić Ally, ale przerwała jej Violetta piszcząc ze szczęścia jak Austin na promocji żelków.
-Ty jesteś Austin Moon! Leon dlaczego ne powiedziałeś mi, że twoim kuzynem jest sam Austin Moon?!
Matko Austin jestem Big Fanką! Ally skąd ty go znasz.- Krzyczała jednym tchem Violetta. Ally spojrzała na blondaska i się uśmiechnęła.
- No wiesz... Przyszedł do mnie taki jeden oszołom do domu i się zapytał czy nie sprzedaję czasem żelków, no i tak został.
-A tak naprawdę to mieszkamy niedaleko siebie, a Ally jest moją tekściarką i... -Violetta nie pozwoliła mu dokończyć, bo znowu zaczęła gadać.
-Ally to ty piszesz te genialne teksty dla Austina?
-Ona w ogóle jest cała genialna.- Odpowiedział na pytanie dziewczyny stojącej przed nim, poczym wyszczerzył swoje białe ząbki.
-Śmieszne- odparła Ally prychając.
-Ale prawdziwe.
-Leon, a ty skąd znasz kuzynkę Ally?
-Violette znam ze Studia, a tak poza tym to chodzimy ze sobą.
-Jesteście parą?- Zapytał się właśnie poditytowany Austin. Nie dziwię się mu. Ja też jestem zdziwiona tym, że moja kuzynka jest zakochana w kuzynie Austina. Nieługo się jeszcze okaże, że biorą ze sobą ślub, planują dzieci i wg. Postanowiiłam rozluźnić tą sytuację, która jest napięta niczym baranie jaja.
-Może nie będziemy gadać tutaj, a pójdziemy do mnie?- zaproponowałam, ale Violetta powiedziała, że muszą iść do domu, bo dopiero co przylecieli i nie chcą robić nam kłopotu. Pożegnali się i poszli.
-OK, cała ta sytuacja była dość pokęcona.- Powiedział ni z tąd, ni z owąd Austin, gdy szliśmy tak koło siebie idąc w siną dal, a dokładnie do pizzerii..Gdy dotarliśmy na miejsce ja zajęłam nam miejsca, a Austy poszedł zamówić nam wcześniej omówioną Ogrooomną, rodzinną pizzę Romantikę. Jak już przyszedła i się dosiadł właśnie przyszła nasza pizza.
-Austy powiedz mi coś ważnego...- zaczęłam poważnym tonem.
-Co tylko chcesz.
-Dlaczego zamówiliśmy tak dużą pizzę?- Austin się zaśmiał i bez odpowiedzenia mi na zadane przeze mnie pytanie zaczął pałaszować pierwszy kawałek. Bez zastanowienia zrobiłam to samo co on. Jedzenie połowy tej pizzy zajęło nam 1 godzinę i wypicie conajmniej 4 butelek Pepsi. Zdecydowaliśmy, że skoczymy do mnie i mój tata nam pomoże. Gdy już staliśmy pod moim domem Austy dostał SMS'a.
-Sorki Ally, ale dostałem SMS'a od taty i muszę lecieć. Narazie.- Oznajmił smutnym głosem z powodu nagłego opuszczenia mnie, na pożegnanie przytulił i pobigł w stronę swojego domu. Westchnęłam, otworzyłam drzwi i usłyszałam dzwięk spadającej ramki na zdjęcia. No tak tata znowu podglądał mnie i Austina. Ostatnio ma jakieś dziwne te fobie. Za każdym razem patrzy co robimy i czy się czasami nie całujemy. Z góry mówię, że się nie całujemy chyba, że jakoś telepatycznie, a ja o tym nie wiem. Może nie mam za sobą 2 pocałunków, (z czego jeden na potrzeby filmu, ale ja go zaliczam) a cały stos. Bardzo możliwe. No ,więc powędrowałam z założonymi na klatce piersiowej rękoma  do salonu, gdzie obecnie przebywał mój tata i oparłam się o bok pomalowanej na jasnobeżowy kolor ściany. Mój ojciec był widocznie zakłopotany i próbował wybrnąć z tej sytuacji.
- No cześć moja, jedyna, najukochańsza, najsłodsza i najbardziej utalentowana córeczko? Jak było w szkole?- Ha i tu był gwóźdź do jego trumny.
-Tatusiu dziś jest sobota, więc nie udawaj, że wcale przed chwilą nie "wisiałeś" na parapecie i nie patrzyłeś co robię.
-Wiesz ja tylko patrzyłem czy jakieś bandziory się nie kręcą, a przed chwilą jakaś brunetka z blondynem się całowali pod naszym domem.
-My się wcale nie całowaliśmy!
-To jak to się teraz u młodzierzy nazywa? Wymienianie litrów śliny, gdy stary nie patrzy?
-My się wcale nie całowaliśmy!
-To może na randce też nie byliście?
-My nie byliśmy na randce. Byliśmy na pizzy i nawet nie wiesz kogo po drodze spotkaliśmy.
-Św. Mikołaja?
-Nie, Violettę.
-Jaką Violettę?
-Castillo i jej chłopaka Leona Verdasa.
-Oni tu są bez Germana? Vilu i jej chłopak?
-Może on wcale nie wie...- Usłyszałam dwonek do drzwi i odrazu poszłam otworzyć. Nie był to nikt inny niż Austin.
-Już jestem. Tęskniłaś? No pewnie, że tak. Przyniosłem pizze i mam ochotę ją z tobą spałaszować!


środa, 12 lutego 2014

Prolog

Austin & Ally

Właśnie siedzę z moim "przyjacielem" Austinem na kanapie. Nic nadzwyczajnego. Często to robimy.
Często piszemy ze sobą piosenki. W ogóle często ze sobą przebywamy. Po trasie Austina można powiedzieć, że prawie się nie rozstajemy. Mi to wcale nie przeszkadza, ba... Wręcz się cieszę, że tak często się spotykamy, bo przecież która dziewczyna nie chciałaby spotykać swojej ukochanej osoby na każdym kroku? No właśnie ukochanej. Po tej mini szopce z ,,Podoba mi się Austin." i ,, Przyjaciele? i Partnerzy, to zawsze" nadal jestem w nim szaleńczo zakochana. Tak ja Allyson Dawson jestem szaleńczo zakochana w Austinie Moonie! I...

-Ally film się skończył. Może wyskoczymy gdzieś?
-Jasne, a gdzie?- powiedziałam wstając razem z blondynem z kanapy i wyłączając telewizor.
-Hmmm... Może na... Pizze? Strasznie zgłodniałem.- Zaczął jak małe dziecko głaskać się po brzuchu, a ja się tylko zaśmiałam i ruchem ręki wskazałam, że idziemy.



Violetta & León

Właśnie wraz z moim chłopakiem Leonem słodyczożercą Verdasem jesteśmy na lotnisku po dosyć długim locie z Buenos Aires. Długo musiałam namawiać mojego tatę, aby wylecieć to do Miami z moim chłopakiem.
Zatrzymujemy się u mojego wuja Ramallo i cioci Olgi. Już miałam powiedzieć coś Leonowi, lecz on w tajemniczy sposób zniknął. Nie trzeba było go długo szukać. Poszukałam najbliższego sklepu ze słodyczami i BINGO. Oczywiście, że tam był. Podeszłam do niego i odciągnęłam go od tego sklepu po tym jak już zapłacił sprzedawczyni.

-Leon rusz ten twój wiecznie zaklejony od żelków tyłek i...
-Dać ci jednego?
-Dawaj!- krzyknęłam i zaczęłam razem z nim pałaszować garściami żelki. Gdy już skończyliśmy poszliśmy parkiem do niedaleko położonego domu mojej rodziny, gdy nagle pochłonięci rozmową wpadliśmy na kogoś i się wszyscy przewróciliśmy. Podniosłam głowę i widok mnie zadziwił.
-Ally?- powiedziałam rozweselona i zdziwiona za razem. To samo zrobił Leon.
-Austin?
-Vilu?
-León?